Młode wilczki

Gazeta Wyborcza 1997/03/12

Alicja Pęczak i Artur Paczyński byli jedynymi rekordzistami kraju podczas mistrzostw Polski w Spale. Obok nich pojawiły się jednak nowe talenty.

Żabkarz AZS AWF Warszawa pobił rekordy na 50 i 200 m. Pływaczka gdańskiego AZS skoncentrowała się w Spale na stylu zmiennym poprawiając najlepszy wynik na 400 m i wyrównując na 100 m.

Dwa rekordy uzyskali też pływacy AZS Warszawa w męskich sztafetach. Żeby nie studenci z Bielan - zdobywcy największej liczby mistrzowskich tytułów - spalskie MP można byłoby nazwać mistrzostwami młodzieżowców.

Kandydaci na igrzyska w Sydney w 2000 roku stawali na najwyższych stopniach podium częściej niż weterani. Iwona Krześniak, Agnieszka Braszkiewicz, Kinga Jelonek, Dominik Matuzewicz, Maciej Kajak, Bartłomiej Przygoński, Filip Wroński, Artur Kołecki to nazwiska, które warto zapamiętać.

Ścieżka do Sydney

- Cokolwiek by mówić, stypendia to duża motywacja dla zawodników, szczególnie z niewielkich miejscowości - powiedział trener Ryszard Kowalczyk z Wisły Puławy, klubu, w którym pływa Krześniak. - Jak ona ma szybko nie pływać, jeśli zarabia więcej od swych rodziców.

18-letnia puławianka i dwa lata młodsza Braszkiewicz ?ruszyły z miejsca żeński kraul. 16-letnia Jelonek wysunęła się na drugie miejsce, za Alicją Pęczak, w stylu zmiennym.

W konkurencjach męskich zaczyna dominować koalicja pływaków urodzonych w 1978 roku. Najlepszym wśród nich kraulistą był Matuzewicz. W tym stylu walczył o prymat ze swym rówieśnikiem Kajakiem. Dwukrotnie uzyskali ten sam czas, w finale 400 m Matuzewicz był szybszy zaledwie o 0,01 sek. Na 100 i 200 m kraulem zawodnik Unii Oświęcim nie dał już nikomu szans.

Dwa ostatnie sezony Matuzewicz spędził w Pasadenie na treningach u Terry'ego Stoddarta, byłego szkoleniowca Artura Wojdata i Mariusza Podkościelnego. Nie rozumieli się jednak najlepiej i trener odmówił dalszej współpracy. - Chcę w Polsce zdać maturę. Na studia wrócę jednak do USA. Tam znacznie lepiej można pogodzić naukę ze sportem - mówił pływak.

Pierwsze seniorskie medale wywalczył w żabce (na 50 i 100 m) Przygoński poprawiając znacznie rekordy życiowe. Działo się to w najszybszych wyścigach w historii MP w tym stylu, w którym ustępował tylko medaliście ME Paczyńskiemu i finaliście olimpijskiemu Markowi Krawczykowi. Zarówno Przygoński, jak i brązowy medalista na 200 m Filip Wroński (18-latek zdobył też srebro na 200 m zmien.) mogą już latem włączyć się do walki o krążki w szlachetniejszych kolorach.

Arturowi Kołeckiemu natomiast już w Spale udało się wywalczyć pierwsze złoto. Na 100 m motylkiem 19-letni pływak stołecznej Polonii wygrał m.in. z medalistą ME na 200 m Konradem Gałką, będącym jednak w Spale zdecydowanie bez formy.

- Podejrzewaliśmy, że uznani zawodnicy mimo zmęczenia po bardzo udanych mistrzostwach Europy i niezłym starcie w Pucharze Świata i tak będą najlepsi w Spale - powiedział ?Gazecie trener kadry olimpijskiej Jerzy Kowalski. - Niepokoiliśmy się, czy ich młodsi koledzy zdołają nawiązać walkę. Tymczasem młode wilczki skutecznie podgryzały starych.

- Wiedzieliśmy, że mistrz Europy Mariusz Siembida czy drugi w PŚ Marek Krawczyk i kilkoro innych kadrowiczów ciężko już trenują do sierpniowych ME w Sewilli i nie będą pływać w Spale za szybko. Jednak wcześniej rzadko zdarzało się, żeby liderzy przegrywali z młodszymi. Nawet dla nas było to zaskoczenie, ale też pierwszy tak wyraźny dowód, że ?Ścieżka Sydney 2000 to słuszna droga - dodał Kowalski.

Nie dla nas krótki basen

Główną imprezą sezonu będą sierpniowe mistrzostwa Europy na 50-metrowym basenie w Sewilli. W kwietniu odbędą się jeszcze jedne poważne międzynarodowe zawody - mistrzostwa świata w Goeteborgu na basenie 25-metrowym. Polski Związek Pływacki wysyła na nie zaledwie dwie pływaczki: Pęczakównę i Annę Uryniuk. Pęczakówna, imponująca formą w Spale, w Goeteborgu może walczyć o medale na 200 m zmiennym i 200 m żabką. - W sezonie zimowym postawiłam na start w MŚ. Ja nie odpuszczam żadnych zawodów. Przecież jeśli będę pływać źle, spadnie prestiż naszej dyscypliny - mówiła Pęczak.

Inaczej traktują imprezę działacze PZP. - Na świecie jest coraz więcej imprez na krótkim basenie, ale my będziemy się z nich wycofywać - oświadczył prezes Krzysztof Usielski. - Propagandowo starty na krótkiej pływalni wypadły dla nas dobrze, a nawet za dobrze. My jednak będziemy ostrożnie podchodzić do ocen sezonu na pływalniach 25-metrowych. Dlatego ciesząc się rekordami Paczyńskiego poczekamy, co pokaże na długiej pływalni. Główne imprezy są na basenach 50-metrowych. Na przygotowania do nich dostajemy pieniądze i za to jesteśmy rozliczani.

- Imprezy na krótkim basenie są dla sponsorów. Nie mają pokrycia ani uzasadnienia w kalendarzu szkoleniowym - dodał Kowalski. - Na MŚ po raz pierwszy pojawią się pieniądze za medale. Pieniądze płyną na krótki basen, ale nam system się nie zmieni. Będziemy dalej iść Ścieżką Sydney 2000, na której interesuje nas tylko pięćdziesiątka.