Wodą w nagrodę

Gazeta Stołeczna 1997/12/01

Warszawscy pływacy zdominowali finałowe zawody Grand Prix Polski w Lesznie. Zawodnicy Polonii i AZS AWF Warszawa triumfowali w pięciu z 12 kategorii GP.

- To widocznie już tradycja, że AZS wygrywa co roku w dwóch stylach - mówił trener akademików Paweł Słomiński. Jego podopieczni Artur Paczyński i Piotr Krzyśków nie mieli sobie równych w stylu klasycznym i w sprincie kraulem. Trzeci, na którego liczył szkoleniowiec, Krzysztof Golon, przegrał rywalizację w stylu zmiennym z Pawłem Chodyko z Gdańska.

Paczyński udanym startem w tegorocznych ME w Sewilli zdobył nominację na styczniowe MŚ w Perth, ale wspólnie z trenerem zdecydował, że nie będzie pływał w Australii.

- To co, że mistrzostwa świata są co cztery lata - powiedział pływak. - Ja wolę zrezygnować z tej imprezy i zakwalifikować się na olimpiadę.

- Nie wiem, komu potrzebne te mistrzostwa - mówił Słomiński. - Zawodnik musi mieć pięć szczytów formy w roku. Nikt nie jest w stanie tego wytrzymać. Założyliśmy, że w tym roku będzie dużo trenował - dodał trener.

Wydawało się, że w tegorocznym finale GP trudno będzie dobrze wypaść pływakom AZS. Od lata pływalnia AWF przy ul. Marymonckiej jest przebudowywana. Sekcja trenuje w związku z tym raz dziennie na basenie przy ul. Inflanckiej. Obok na torach kąpią się ludzie, którzy przeszkadzają zawodnikom.

- Zrezygnowałem w tym roku ze startu w finale klubowego Pucharu Polski - powiedział Słomiński. - Zawsze w PP korzystamy z pomocy zawodniczek, które już zakończyły kariery, ale studiują na AWF i pomagają nam w drużynowych zawodach. Ale teraz odmówiły mi kategorycznie treningów na Inflanckiej. Brakuje więc pływaczek, abyśmy coś mogli zwojować.

- Ale nasz basen będzie już w grudniu gotowy. Aż się boję myśleć, jak wszyscy chętnie rzucą się do treningu. A jest po co. Na zimowych mistrzostwach Polski będziemy bronić 13 złotych medali - dodał Słomiński.

To, co nie udało się akademikom, zrobiła stołeczna Polonia. Pływacy z Konwiktorskiej wygrali w Lesznie trzy kategorie GP. Agnieszka Braszkiewicz była najlepszą pływaczką wśród kraulistek-sprinterek. Izabela Burczyk nie miała sobie równych w konkurencji grzbiecistek. Najlepszym delfinistą został Robert Borucki. Podopieczny Andrzeja Rodkiewicza był też jedynym zawodnikiem, który w Lesznie pobił rekord Polski. Na 50 m stylem motylkowym odebrał go Arturowi Przywarze z AZS czasem 24,42.

- Zawaliłem końcówkę. Widział pan ostatni ruch - złościł się na siebie Borucki po rekordowym wyścigu. Chwilę potem trener poinformował go, że pobił rekord. Upłynęło kilkanaście sekund, zanim pływak uwierzył, że jest rekordzistą, i z radości oblał opiekuna wodą.

20-letni Borucki ma opinię pływaka obdarzonego wielkim talentem. W ostatnim czasie miał kontuzjowany bark. Na treningach pływał tylko na nogach. Doskonale więc opanował pływanie pod wodą w stylu Rosjanina Denisa Pankratowa. W Lesznie wygrał też 100 m delfinem (54,48) i 200 m (2.02,70).

W finale delfina wśród sześciu finalistów było aż trzech pływaków Polonii i dwóch AZS AWF. Drugie miejsce w tej stawce wywalczył 18-letni Piotr Wysocki z Polonii, który poprawił wszystkie rekordy życiowe (na 50, 100 i 200 m). Trzeci był Przywara.

Także wśród żabkarzy było w finale trzech warszawiaków. Za Paczyńskim na drugim miejscu przypłynął Jakub Musiał z Polonii.